BOGUSŁAW SZCZEPAN ŁABĘDZKI
INTROSesje RM 2016KorespondencjaBogusław Szczepan ŁabędzkiOkręg 7Off-icynaKontakt
RADNY RADY MIASTA HAJNÓWKA
INTRO
 
Jego Ekscelencja Najdostojniejszy Ksiądz Biskup Antoni Pacyfik Dydycz - Biskup Senior Diecezji Drohiczyńskiej na temat Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych:
       
 
       

Nie rozumiem, nie można przechodzić koło czyjegoś domu jak ktoś jest innych przekonań? Jak przechodzą spokojnie, kulturalnie, to co w tym złego?

I nabożeństwo w soborze niech się odprawia i marsz może przechodzić. Oby awantur tylko nie było. Jeśli byli prawosławni, którzy mordowali Polaków, to mamy o tym nie mówić? Uprzedzenia takie trzeba przezwyciężać. To jest niezdrowe. Myślę, że nasi prawosławni też powinni być wdzięczni żołnierzom wyklętym, bo przecież dzięki nim nie byliśmy pod ZSRR. Też powinni dziękować Bogu, że od tego zostali uwolnieni, że nie zostaliśmy dzięki żołnierzom wyklętym kolejną republiką radziecką. Ocena historyków żołnierzy wyklętych jest pozytywna: walczyli, żebyśmy mieli wolność. Ważne, żeby tłumaczyć kulturalnie i cierpliwie, a nie powiększać różnice. A to, że część prawosławnych znalazła się po stronie radzieckiej, to jest ich problem. Mieli takie przekonania i dziś na ich oceny jest za późno. A do manifestacji w Polsce każdy ma prawo - także ci, którzy chcą upamiętnienia żołnierzy wyklętych. Oni [organizatorzy hajnowskiego marszu- red.] chcą tylko podkreślić ich bohaterstwo i to, że zawdzięczamy im wolność. 
       
         
         

Burmistrza lęk przed odbiciem

       
W dawnych czasach i całkiem nie daleko od granic Rzeczypospolitej niemal każda wioska miała swojego „Głupiego Wańkę”. Takiego chłopa, który czasami nie grzeszył inteligencją, ale wszędzie go było pełno, a czasami było wręcz odwrotnie, ale pod tym samym przezwiskiem. Wydaje się, że koloryt owych wsi nie mógł się obyć bez tego elementu. Nawet jeśliby taki „Wańka” nie istniał pewnie by go stworzono bo cóż to za wieś bez własnego „Przygłupa”. I otóż pewnego razu taki właśnie „Waniusza” postanowił zrobić kawał swoim sąsiadom a jednocześnie zyskać na ważności, która dla takiego „Wioskowego Głupka” znaczy przecież bardzo wiele. Aby ten cel osiągnąć zaczął niby to w tajemnicy i cichaczem rozpowiadać, że do wsi zbliża się zagrożenie w postaci mitycznych jakichś „Lachów”. A „Lachy” jak to „Lachy” mitycznie są okropne i straszne. Tak więc na zasadzie plotki wieść zaczęła się rozprzestrzeniać po wsi od chaty do chaty nabierając rozpędu i powiększając rozmiary zbliżającego się kataklizmu. Rosła już nie tylko ilość „Lachów”, ale i potencjał ich siły oraz zła, które idzie z mitem w parze. „Wańka” natomiast siedział sobie spokojnie na zapiecku i rósł w dumę patrząc jak jego autorytet nagle zaczął wzrastać. Jednakże po kilku dniach spokój i samouwielbienie zostały zakłócone wiadomością, która spadła na zapiecek „Waniuszy” jak grom z jasnego nieba: „Lachy idut!” Strach nawet w roztropnych głowach potrafi pomieszać rozum, a co dopiero w takich, w których rozum gości rzadko i na krótko. „Wania” wpadł w panikę i nie zważając na los swoich najbliższych uciekł gdzie pieprz rośnie i tyle go widziano. „Lachy” jednak nie przyszły. To tylko własna głupota wróciła w postaci plotki. Ale strasznie się zrobiło.

Podobnie jak niektórym w Hajnówce w lutym 2017r. Nawet nie zauważyli, że sami są sprawcami tego zaniepokojenia, które teraz każe Burmistrzowi Miasta ostrzegać Mieszkańców przed wyjściem z domu 26 lutego po południu.

Człowiek, który z urzędu powinien dbać o spokój i równowagę nastrojów nagle wpadł w panikę i po pierwsze:

Zaczął udawać, że sprawy nie ma i ukrywał ją przed Policją niemal dwie doby, a przed opinią publiczną doby trzy.

I po drugie:

Boi się wziąć na siebie odpowiedzialność zasłaniając się najpierw stanowiskiem Rady Miasta, a ostatecznie zrzucając decyzję na swojego Zastępcę.

Czy tak robi poważny polityk? Nawet lokalny?

Na żałosnej Sesji RM zwołanej pierwotnie na łamach gazety, a następnie dopiero proceduralnie (notabene czy to nie jest nadużycie?), również nie miał odwagi zabrać głosu. Telewidzowie, którzy oglądali relację z obrad RM usłyszeli tylko powiedziane do wpiętego w klapę marynarki słowa: „Biskup Dydycz nie jest już autorytetem”. A dlaczego już nie? Przecież jeszcze dwa miesiące temu i Burmistrz Miasta i Przewodniczący RM przepychali się w kolejce by podzielić między siebie opłatek.

Radna Ziemi Hajnowskiej twierdzi, że Jego Ekscelencja przestał być już nawet przyjacielem. A dlaczego? Bo przyjaźń rozbiła się o prawdę?

Ziemia Hajnowska to ugrupowanie, które powstało na bazie struktur SLD. Następnie wchłonęło Białorusko Ludowy Komitet Wyborczy, a po nim PO. Okresowo, w sprawach narodowych oraz wyznaniowych dziwnym trafem i to lokalne ugrupowanie i wybrani działacze prawosławni szukają wsparcia w Partii Razem. Ten ciekawy miszmasz wydaje się najlepiej opisywać strukturę ideologiczną towarzystwa, które co roku stara się nakręcać spiralę nienawiści w Hajnówce antagonizując Mieszkańców.

Dopuszczając się manipulacji czworo Radnych Miejskich użyło stałego argumentu: „My tu od zawsze mieszkamy razem i w zgodzie”. Otóż nie od zawsze w zgodzie. Bo sięgając historii XIX wieku widzimy, że najpierw tej zgody nie było kiedy wypierano z tego terenu katolików wyznania greko - katolickiego, następnie katolików obrządku łacińskiego, później walczono z IIRP przy pomocy zbrojnych bojówek komunistyczno – białoruskich, a następnie kolaborując z sowietami w czasie dwóch kolejnych okupacji oraz z Niemcami oczywiście przeciwko Polakom. To tak w wielkim skrócie, ale żeby podkreślić znaczenie słowa „zawsze”.

Innym elementem nadużycia jest oparcie się na przykładzie wielokulturowych rodzin. Oczywiście, że w nich funkcjonujemy na co dzień i nikt nie robi wokół tego zbędnego hałasu. Jest to tak naturalne jak oddychanie i tyle na ten temat. Ale też nikt w tych rodzinach nie prowadzi takiej reglamentacji w kultywowaniu własnej tradycji czy obyczaju jak to próbuje obecnie zaserwować Mieszkańcom Hajnówki Burmistrz Miasta i grupa jego Radnych. A na Sesji 17 lutego 2017r. można było usłyszeć, że „Marsz możecie sobie organizować ale: w innym miejscu (w getcie?), w innym czasie (kiedy?), w inny sposób (jaki?)”. Czy tak wygląda zgodne życie rodzinne?  Czy to są normalne relacje?

Inny sposób na obchody? Niestety nie było na to zgody od samego początku kiedy pojawiło się święto państwowe Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Hajnowski Dom Kultury jest zamknięty na tę uroczystość po dziś dzień. Burmistrz Hajnówki w korespondencji z radnym PiS zaznaczył swego czasu, że w kalendarzu miejskich obchodów nie ma miejsca na to właśnie święto. Natomiast realizowane w salkach przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego uroczystości w roku 2014 skończyły się interwencją Forum Mniejszości Podlasia u ówczesnego Wojewody Podlaskiego co przyjęło postać posiedzenia sztabu kryzysowego, a następnie sprawą zajęła się Policja żądając wydania nagrań z kamer monitorujących teren wokół kościoła.

Ten ostatni przykład dobitnie pokazuje, że histeria rozpętana przez Ziemię Hajnowską nie ma racjonalnego podłoża i nie zmierza do jakiegokolwiek rozwiązania. Zresztą podobnie poddają się jej miejscowe media. TV Podlasie (miejscowa kablówka -€“ tylko nie wiadomo komu kabluje? - można by zapytać złośliwie) docieka nagle tematu poparcia społecznego udzielanego Radnym. W jakim zakresie ono obowiązuje? Otóż warto przyjrzeć się temu i przypomnieć jak np. Radna Ziemi Hajnowskiej zagłosowała przeciwko Mieszkańcom własnego okręgu, którzy postulowali przyjęcie odrębnych stawek bonifikaty od wykupu mieszkań komunalnych. Czy wówczas „Kablówka” dopytywała co z mandatem? Albo wówczas gdy Mieszkańcy zwracali się do Radnych  reprezentujących Bractwo Prawosławne w sprawie obchodzonego w placówkach oświatowcy halloween i owi Radni w ilości dwóch osób nie podjęli tej interwencji, czy wówczas nie doszło do naruszenia reprezentowania opinii publicznej?

To co irytuje w obecnym układzie polityczno -€“ medialnym Hajnówki to oprócz tego monolitu jaki stworzono, to fakt, że środowisko to jest dalekie od istotnych problemów. Depopulacja największa w Polsce, bezrobocie, problemy mieszkaniowe nie mogą się doczekać publicznej debaty. Jedynie o czym to grono chce rozmawiać to „Jak tu dokopać Polakom”. A okazuje się, że tak naprawdę przeciętnego Hajnowianina czy to katolika czy prawosławnego czy wyznawcy innej wspólnoty, a nawet ateisty temat nadzwyczajnej Sesji RM nie interesuje bo nie rozstrzyga najważniejszych problemów egzystencjalnych takich chociażby jak zaserwowane przez PEC opłaty za podgrzanie ciepłej wody, brak mieszkań socjalnych czy bardzo ograniczony rynek pracy.

Jednak Burmistrz Miasta ucieka i robi to prawie dosłownie. Czego się wystraszył? Narzuca się odpowiedź, że własnej plotki, ale przecież nie jest to ten „Głupi Wania”. Tego o Burmistrzu nie można powiedzieć. Może więc jest to lęk przed własnym odbiciem w lustrze?

       
         
INTROSesje RM 2016KorespondencjaBogusław Szczepan ŁabędzkiOkręg 7Off-icynaKontakt